Rohacze
[Rohacze 22.07.2006r.]
“Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha”.
Jan Paweł II
No i w końcu Rohacze mi się nie oparły. Poczekały trochę i owszem, ale co się odwlecze to nie uciecze.
Całego smaku wyprawie dodawała także piękna sceneria zapamiętana z filmu Rohacze.
Rohacze to to dwa wybitne, skaliste szczyty w Tatrach Zachodnich położone pomiędzy Doliną Smutną i Doliną Jamnicką, albo też nazwa kojarząca się Słowakom jako całe otoczenie Doliny Rohackiej.
Koncepcja była taka, aby zostawić samochód w Zuberec i przejść na nocleg do Ziarskiej Chaty, zaliczając po drodze Trzy Kopy.
Niestety, weekendowe oblężenie schronisk uniemożliwiło taki wariant trasy. Pozostawało alternatywnie schronisko Zwierówka (Chata Zverovka) leżące na końcu Doliny Zuberskiej.
Dzień pierwszy – Tatry Zachodnie, Rohacze
Wieczór osiada nad łagodnymi kopami Tatr Zachodnich.
Rześkie powietrze przepełnione jest zapachem budzących się do życia traw i ziół.Wokół nastała cisza. Ludzie zeszli już dawno z Długiego Upłazu w doliny.
Tylko szczyty głaskane są ostatnimi promieniami zachodzącego słońca.
Łagodna, dość wyniosła kopa Wołowca stoi dumna z tego,
że spoczywają na niej ciepłe dłonie zachodzącego słońca. Gdzieniegdzie białe języki śniegu gładzą i chłodzą jego północne zbocza.
– Piotr Budzyna
Na przełęcz Zabrat najlepiej iść żółtym szlakiem przed Łataną Dolinę. Podchodząc widać cały czas górującego nad nami Grzesia i Rakonia, najpopularniejsze cele letnich i zimowych wycieczek w Tatry Zachodnie.
Z przełęczy Zabrat można już zajrzeć w głąb przepięknej Doliny Rohackiej.
Widać bufet Tatliakową Chatę , Wielki Rohacki Staw, no i to co króluje wokół: Rohacz Ostry (2125m n. p. m.) , Rohacz Płaczliwy (2088m n.p.m.), Hrubą Kopę, Trzy Kopy i Salatyński Wierch.
Z przełęczy Zabrat prowadzi ostre podejście na Rakoń i dalej na Wołowiec.
Widok z Wołowca jest naprawdę ciekawy. Dolina Rohacka, Rohacz Ostry na wyciągnięcie dłoni, Rochacz Płaczliwy, Smutna Dolina,
Dolina Chochołowska i Dolina Chochołowska Wyżnia, Tatry Zachodnie, w dali Tatry Wysokie.
Raptem zarwał się wiatr, niebo pociemniało i momentalnie zebrało się na burzę. Wołowiec (2064m n.p.m.) to prawdziwa góra-piorunochron przyciągający z okolicy wyładowania atmosferyczne, więc szybko ewakuujemy się na Jamnicką Przęłęcz.
„Co robić? Czekać, iść na Rohacze, czy zawracać w stronę Przełęczy Zabrat ?”
Tylko jedna para odważnie (a raczej głupawo) pchała się na łańcuchy Rohacza Ostrego. Trójka Słowaków rozpoczęła zejście z Jamnickiej Przełęczy wprost do Doliny Rohackiej. Oj, ostro tam mieli. Tędy prowadziła kiedyś podobno jakaś ścieżka, ale dzisiaj nie widać po niej żadnego śladu.
Postanowiliśmy poczekać. Burza jak szybko przyszła, tak szybko opuściła Tatry Zachodnie i przeniosła się w Tatry Wysokie. Co tam się działo! Niebo było całkowicie czarne i walił piorun za piorunami. Pomyślałem o tych co wiszą tam na grani bez możliwości jej szybkiego opuszczenia.
Dopiero po powrocie do domu okazało się że tego samego dnia, zginęła od pioruna polska turystka na Wielkim Rozsudzcu w Małej Fatrze.
Dzięki burzy cały szlak się wyludnił. Nie było kłopotów z mijaniem się na zatłoczonych przeważnie łańcuchach i zatoru na „koniu”.
Koń też nie okazał się taki ostry i trudny jak go opisują.
Z Rohacza Płaczliwego otworzył się widok w stronę Doliny Żarskiej oraz ostre podejście na królujący nad nią Baraniec.
Dzień okazał się jednak za krótki, aby przejść na Hrubą Kopę i Trzy świnki. Opuszczamy Smutną Przełęcz i wracamy Smutną Dolina na dół.
Po drodze czeka nas jeszcze jeden cud natury. Po przelotnym deszczu Dolinę Smutną wypełniła przepiękna tęcza. O jejciu, jak piękna potrafi być przyroda. Niestety boczny wiatr momentalnie zalewa obiektyw aparatu i nici z uczty fotograficznej.
Bufet Tatliakova Chata pozwala posilić się trochę, uraczyć Złotym Bażantem i przygotować na powrót do schroniska, gdzie raczenie się Złotym Bażantem można kontynuować już bez końca :-)
Rohacz Ostry i Płaczliwy zdobyty.
Dzień drugi – Rohackie Stawy
Z powodu letniej, burzowej pogody szanse na to, aby bezpiecznie zaliczyć Hrubą Kopę i Trzy Kopy była niewielka, więc postanowiliśmy wybrać wariant prowadzący dnem doliny nad Rohackie Stawy.
Szlak wije się bardzo przyjemnie przez lasy reglowe i mija obok Rohackie Wodospady. W sumie nic wielkiego, ogromnego, ale jakże miły to widok w głębi lasu odkryć pędzące w dół kaskady.
Cały czas towarzyszy nam ostre podejście., której jest wynagradzane pięknym widokiem na szlak wspinający się na Banikowską Przełęcz.
Jeszcze parę metrów podejścia i otwiera się zapierający dech w piersiach widok na Rohacki Staw i piętrzący się na drugim planie Wołowiec.
Wokół porozbierane panienki zażywają kąpieli słonecznych, trwa sielska atmosfera zupełnie jak na kamienistej plaży w Chorwacji.
Całe to zejście nad Rohacki Staw i rozciągająca się stąd panorama na Zabrat, Wołowiec i Rohacz Ostry sprawia, że jest to jeden z najpiękniejszych tatrzańskich zakątków. Do tego dość tłumnie odwiedzany przez turystów, choć do plagi na drodze do Morskiego Oka i Doliny Kościeliskiej to mu jeszcze bardzo daleko.
Panorama: Rakoń, Wołowiec, Rohacz Ostry, Rohacz Płaczliwy
Cała wycieczka ma swój epilog na Przełęczy Huciańskiej, dokąd podjechałem aby chociaż raz rzucić okiem na Siwy Wierch i Ostrą. Następnym razem ja Wam pokażę!