Safari po pustyni
Safari po pustyni i nurkowanie w rafach koralowych, to dwie najpopularniejsze wycieczki organizowane w Hurghadzie.
Zamiast płacić 55$ za safari organizowane przez polskie biuro podróży, wystarczy tylko wyjść z hotelu, rozejrzeć się i zdobyć całkiem podobną ofertę za 22$, czyli połowę ceny.
Kierowca jeepa ubrany w strój typowego Araba – człowieka pustyni, wywozi nas 35km w głąb krainy piasków.
W Egipcie drogi mają całkiem dobre i panuje na nich niewielki ruch. Asfaltowa czteropasmówka kończy się jednak szybko i walimy jeepem po piaskach pustyni wprost pomiędzy widziane na horyzoncie góry.
Jeep na piasku rozwija dużą prędkość, a my podskakując z tyłu jak kapuściany główki, zastanawiamy się, jak kierowca w tym morzu piachu potrafi odnaleźć właściwą drogę.
Po drodze mamią nas miraże. Wydaje się że w oddali widać jezioro, a to tylko piach i piach.
W wiosce beduinów przesiadamy się na wielbłądy, które czekają tutaj jak taksówki na postoju.
Po zdecydowanie zbyt krótkiej przejażdżce pora na zwiedzanie wioski i kilkunasto kilometrowy przejazd quadami po pustyni. Pędzimy na tych hałaśliwych i trzęsących się maszynach w labiryncie pomiędzy górami. Widoki są naprawdę wspaniałe.
Wracamy do wioski Beduinów. Oglądamy ich studnie, przyglądamy się przygotowanemu pod turystów wypiekowi chleba, zwiedzamy terrarium z gadami zamieszkującymi pustynię. Kobra była naprawdę wściekła i waliła głową wprost w oddzielającą nas szybę.
Przydomowy ogródek w wiosce beduinów.
Moment zachodu słońca za skalistymi graniami gór przypomniał mi bardzo podobny zachód słońca za Rysami, obserwowany z Doliny Litworowej.
Na koniec safari grill w wiosce beduinów, poczęstunek i tańce w wykonaniu tubylców. Należy jednak uważać co się je, bo niektóre sałatki przyrządzane w tych temperaturach, to po prostu proszenie się o kłopoty żołądkowe. Można było dokupić także wodę, jeśli ktoś zapomniał zabrać z sobą jej większy zapas. 1,5 litrowa butelka na osobę, to konieczne minimum.
Do Hurghady wracamy pędzącym jak szalony samochodem, który wprost pochłaniał rozświetlaną reflektorami pustynie, przy głośnych dźwiękach przepięknej egipskiej muzyki.
Ufff, wrażeń z safari jak na jeden dzień było co niemiara, wróciliśmy lekko wypompowani gorącem bijącym od skał i piasków.
[Egipt wycieczka objazdowa 7+7, cześć 4]