Mój własny Dzień Ziemi i 3 nagrania z tej okazji

No to znowu mnie poniosło gdzieś po bezdrożach i krzaczorach. Wiosna w pełni, słońce przygrzewa i z domu wygania. No to co ja będę siedział i się kisił. Zima trwała długo, czas na odmianę. Nawet gratów nie musiałem pakować do auta, bo mój samochód, to prawie magazyn na kółkach. Mobilne studio nagrań, atelier fotograficzne i sklep turystyczny w jednym. Jak dobrze poszukasz, to znajdziesz wszystko co potrzeba, od kijków trekingowych poczynając, a na lornetce kończąc. Nigdy nie wiadomo gdzie zaprowadzi przygoda i co się przyda.

jezioro o zmroku Dzierżno

Pierwszy przystanek był  na jakiejś polnej drodze prowadzącej nad jezioro. Po wądołach jechałem pomału, gdzie dziury jak leje po bombach, a do tego okna szeroko pootwierane, bo lubię jak mi rozśpiewana przyroda do środka zagląda. Od razu przyjemniej. Wtem słyszę duet słowików, co zapodają swoje zwariowane zwrotki. Pośród naszych ptaków krajowych mamy kilka wariatów, a do nich należą z pewnością słowiki. No to więc staję na środku tego pola i słucham, bo tak okazja nie często się zdarza. Wysiadam, załączam rejestrator, aby nagrać tą melodie i ocalić dla potomnych, a tu jak mi z pobliskiej fabryki jak coś nie dupnie, nie łupnie. Rozpoczął się koncert na żywe stworzenia plus cywilizacja. Jakieś spadające blachy niczym perkusyjna sekcja rytmiczna dodawała nie pasujący tym wirtuozom przyrody podkład.

Odtwarzacz plików dźwiękowych

Ruszam dalej i było coraz lepiej. Na polu „Jedzie chłop po polu, jedzie na traktorze, Bronkę z sobą wiezie, pole sobie orze”. A wokół niego oszalałe latały czajki. Pewnie upatrzyły sobie tutaj miejsce na gniazdo i broniły terytorium przed nacierającym traktorzystą na ogromnych oponach. Przejeżdżam koło świniarni. A tam aromaty. Fujjj! Naprawdę takie świnie potrafią produkować smrodu. Uhhhhh. Droga trzęsie, jakaś kostka koślawa, więc i od zapachów nie ma jak uciec.

Na szczęście wreszcie koniec, wreszcie las, można się obładować sprzętem i zanurzyć w leśną krainę. A tam aromaty, kolorki, śpiewy. Kosy, rudziki, śpiewaki, bogatki, modraszki i cały pozostały leśny drobiazg. Co za muzykanci!

Odtwarzacz plików dźwiękowych

las przed zmrokiem

Ale idę dalej, bo zaintrygował mnie dochodzący niski rechot. Mijam polanę, wchodzę na wał, a tam po drugiej stronie szeroko rozlane jezioro porośnięte na brzegu trzciną. W kałużach, w zagłębieniach terenu koncertowały żabki i ropuszki odbywające właśnie swoje wiosenne gody. Cóż to był za koncert! Nadstawiłem uszy i wsłuchałem się ten unikalny i doniosły spektakl polskiej przyrody. Słońce już zaszło, Księżyc świecił w pełni wysoko na niebie, a ponad głową zaczęły mi krążyć nietoperze. Sceneria jak z jakiegoś spektaklu grozy. Niezapomniane wrażenia. Nie dało się tego utrwalić po ciemku aparatem fotograficznym, ale dobrze, że moje cyfrowe uszy wszystko nagrały i zapisały na karcie pamięci.

Nagranie rozpoczyna łabędź niemy, a w połowie rozpoczyna się kakofonia rzekotek drzewnych.

Odtwarzacz plików dźwiękowych

Po powrocie do domu, czytam w necie, że to akurat był dzisiaj Dzień Ziemi i do wyjścia na zewnątrz, do natury media zachęcają. No to w takim razie całkiem nieświadomie zrobiłem sobie mój własny Dzień Ziemi. A niech tam.

Uwaga: Nagrania najlepiej słuchać przez dobre słuchawki. 

 

Comments are closed.